
Grupa: Administrator 
Posty: 90 #733803 Od: 2010-5-13
| • ... gdy byłam w 1 klasie gimnazjum...chyba wtedy depresja dała o sobie znać ostrzej niż to było do tej pory....wtedy jeszcze nie wiedziałam że "to co mam" to depresja...chciałam się zabić...popełnić samobójstwo...czułam się nikim... i niczego już nie pragnęłam tylko śmierci... każdy kolejny dzień, spotkanie z rodziną przyjaciółmi był dla mnie karą...czymś od czego najchętniej bym uciekła... nienawidziłam siebie i nie miałam za grosz zaufania do ludzi...zamknęłam się wtedy w sobie tak bardzo... że cierpiałam sama...na codzień "sztuczny" uśmiech malował się na mojej twarzy...udawałam przed wszystkimi że jest OK...i sama niekiedy chciałam w to wierzyć...niestety myśli... samobójcze, te...które mówiły mi notorycznie: "jesteś nikim..." niszczyły wszystko w co wierzyłam wszystko, co kiedyś było dla mnie wszystkim...dawało radość życia...
• ... nawet najbliżsi nie wiedzą o wielu nocach gdy...chciałam już po prostu odejść...zamknąć to wszystko zostawić...niedawno ...tak niewiele brakowało, abym wzięła tabletki.. całe opakowanie ...zalana łzami siedziałam na ziemi przy moim łóżku....błagałam Boga, aby...mnie zatrzymał...było mi źle...i byłam sama... może z wyboru... nie mam zaufania do nikogo... trudno jest mi zdobywać przyjaciół... bo kto chce się przyjaźnić z kimś, kto nigdy się nie śmieje... kto jest poważny jak decha....i zamknięty w sobie... unika ludzi, itd. itd., jestem typem samotnika... a do tego nie mówię dużo... i chyba nic ciekawego...
|