
Grupa: Administrator 
Posty: 90 #733809 Od: 2010-5-13
| • ... nie chcę już... tych chwil dobrych, które trwają zbyt krótko... ani tych złych, które nie dają nadziei... niczego już nie chcę... a po co to piszę? - bo chcę poczuć, że komuś na mnie zależy... że ktoś mnie słucha... i kocha aby trochę...gdzie i w jakim momencie się zatraciłam?... jestem nikim... i wiem, że długo już tego nie zniosę... po prostu... już nie mam sił... Na tejże internetowej grupie wsparcia spotkacie też mądrych, doświadczonych i życzliwych ludzi, gotowych udzielić rad, pocieszyć, opowiedzieć o tym, jak sami pokonali "potwora": • ... Chciałabym przekonać Cię, że samobójstwo jest tym, co zawsze zdążysz zrobić. A TOBIE MOŻNA POMÓC. Jakieś 1,5 roku temu mój obecnie już mąż mówił podobnie, a ja wciąż powtarzałam: to jest depresja, to można wyleczyć, to choroba, być może nie taka sama jak każda inna, ale można ją leczyć. Namawiałam na wizytę u lekarza ... poszedł ... jakaś nieudolna pani psycholog, która chyba nie bardzo sama wiedziała jak żyć a próbowała radzić jemu. Potem "wysłałam" go do innego sprawdzonego lekarza, lekarz mówił, że terapia może trwać długo (miesiące, lata). Niedobór serotoniny - brzmi tak banalnie a tyle zmieniło. Dostał tabletki, chodził na terapię, wszystko powoli zaczęło się zmieniać, świat był trochę piękniejszy, jedzenie bardziej smakowało, a i chęci do życia miał coraz więcej (przestał mówić o samobójstwie). Wszyscy powoli zaczęli to zauważać, mówili, że wcześniej był jakiś dziwny i mrukliwy. W najśmielszych marzeniach nie myślałam, że to tak bardzo pomoże. Ciągle jest na tabletkach i ciągle mam w pamięci tamte trudne chwile, kiedy nie wiedziałam jak mu pomóc. Happy end??? Myślę, że bardzo pomogła mu moja obecność i to, że powtarzałam mu, że da się to wyleczyć. Ale ja znałam depresję, kilka lat wcześniej chorowała na nią moja szefowa, z którą byłam bardzo zżyta. To ona powiedziała mi co to jest depresja, to na niej zaobserwowałam jak zmienia człowieka i jak trudno poradzić sobie z nią samemu, kiedy reszta świata nie wie co się z ta osobą dzieje. To ona powiedziała mi, że ataki depresji wracają i że zamyka się wtedy w domu, kontaktuje z lekarzem, bierze tabletki i przeczekuje. Ale pewnego dnia nie przeczekała ... popełniła samobójstwo ... ja od wtedy żyję w poczuciu winy, że nie zauważyłam, nie pomogłam i w strachu o męża - uważnie mu się przyglądam. Chciałabym jeszcze raz powtórzyć, choć pewnie trudno Ci w to uwierzyć. Depresję można wyleczyć. Spróbuj, proszę...
|